Co by tu jeszcze spieprzyć Panowie, co by tu jeszcze?
Wojciech Młynarski





Grupa Azoty wycofuje się z finansowania kultury w Tarnowie. Spółka tylnymi drzwiami wymyka się z miasta, z którym związana jest od 90 lat. To wiadomość bardzo zła z dwóch zasadniczych powodów. Po pierwsze spowoduje to ewidentną degradację Tarnowa w obszarze kultury. Po drugie pokazuje i obnaża absolutną słabość i nieudolność tarnowskich parlamentarzystów partii rządzącej, przy aprobacie i decyzjach których, do tej sytuacji dochodzi.

Kultura, a szczególnie kultura wartościowa i ambitna sama się  nie obroni. I to nie znak naszych czasów, ale naturalna kolej rzeczy. W każdej epoce, od społeczeństw starożytnych począwszy, artyści i kultura mogli rozwijać się wyłącznie dzięki wsparciu mecenasów: władców, możnych rodów, biznesmenów, samorządów, rządów, przedsiębiorstw, spółek. Mecenasi zawsze mieli świadomość swojej roli, rangi i odpowiedzialności. Wiedzieli, że nawet jeśli nie uzyskają bezpośrednich efektów finansowych, zyskają coś równie wartościowego - dobrą reputację i pozytywny wizerunek. Właśnie te wartości budują markę przedsiębiorstwa. Markę, która w czasach agresywnej walki o klienta często wpływa na decyzję inwestorów, kontrahentów i konsumentów. Jest wartością wymierną, ergo, mecenas zyskuje. To zupełnie oczywiste. Chociaż, jak widać nie dla wszystkich…

Mówimy tu o społecznej odpowiedzialności biznesu, która jest elementem idei zrównoważonego rozwoju poważnych przedsiębiorstw, wpisanym także w strategię Grupy Azoty. Tyle, że trzeba ją jeszcze realizować. Przez ostatnią dekadę przed wyborami z 2015 roku, gdy w kraju rządziła koalicja PO-PSL, tarnowskie Azoty  konsekwentnie budowały swoją pozycję –  kluczowego w Europie gracza na rynku chemii i nawozów. Spółką zarządzali kompetentni menadżerowie, którzy potrafili właśnie wokół tarnowskiej fabryki skonsolidować prawie całą polską chemię. Tak powstała Grupy Azoty w Tarnowie. To tutaj była siedziba zarządu, to tutaj płynęły podatki, to tutaj Azoty hojnie, przy precyzyjnej analizie potrzeb oraz ocenie jakości przedsięwzięć, dotowały wartościowe imprezy z obszaru kultury. Oczywiście nie tylko kultury, ale o niej dzisiaj mówimy. Długoletnie umowy pozwalały Azotom stać się „właścicielami” markowych, nie tylko w skali kraju imprez i inicjatyw: TNF, Azoty Jazz Contest, Talia i wiele innych. Rozwój wartościowej kultury w Tarnowie i regionie jednoznacznie i wszystkim kojarzył się z Grupą Azoty. Kultura promowała Spółkę i Tarnów na arenie krajowej i międzynarodowej.

Dzisiaj to przeszłość, do której możemy jedynie wzdychać. Dzisiaj, gdy rządzi PiS, Tarnów na mapie Grupy Azoty sprowadzony został do roli Kopciuszka. Gorzką satysfakcją jest, że dzieje się to pod rządami partii mającej wielkie słowa na sztandarach, z których, jak widać, nie wynika dokładnie nic. Co gorsza, w procederze degradacji tarnowskiej kultury i wycofywania się Spółki z jej wspierania w mieście biorą udział posłowie PiS i Solidarnej Polski z Tarnowa i regionu. Przypomnijmy: Józef Rojek jest członkiem zarządu Grupy Azoty, a kiedyś był posłem i prezydentem Tarnowa. To on autoryzuje działania Grupy Azoty. Także te dotyczące rezygnacji ze sponsorowania kultury w Tarnowie. On je podejmuje. A jednocześnie to jego podpis widnieje na umowach sponsorskich Spółki z klubami sportowymi spoza Tarnowa i regionu, np. Odrą Opole. Podpisanie trzyletniej umowy z klubem piłkarskim właśnie teraz, gdy ogłasza się wycofanie Spółki z Tarnowa ma swoją tragiczną i jednoznaczną wymowę.

Wiemy już, że na pewno Grupa Azoty zniknie z afiszów Tarnowskiej Nagrody Filmowej - flagowej imprezy kulturalnej Tarnowa. Drugiej najstarszej w Polsce imprezy filmowej, mającej swoje duże znaczenie i markę nie tylko w środowisku filmowców i kinomanów. TNF wniosła wielką wartość do Tarnowa i jednocześnie promowała miasto. Bez strategicznego sponsora grozi jej kadłubowa forma, która zasadniczo obniży jej rangę.

Słychać o kolejnych planowanych „wycofaniach” się. Talia, Azoty Jazz Contest, Europejskie Centrum Muzyki Krzysztofa Pendereckiego w Lusławicach, Centrum Paderewskiego, Muzeum Okręgowe, Azoty Grand Festiwal…

Złą wolą i lekceważeniem środowiska tarnowskiego są te podjęte już i jak się słyszy planowane (oby nie!) decyzje Grupy Azoty. Tak naprawdę to atak na kulturę, na miasto i mieszkańców. Rzecznik prasowy Spółki w wypowiedzi dla Gazety Krakowskiej stwierdził, że Grupa Azoty stara się nie uczestniczyć w imprezach, w których istnieje ryzyko, że mają w tle jakiś cel polityczny!!! Właściwie można by zostawić to bez komentarza, gdyby nie fakt, że jest to odpowiedź i argumentacja wprawiająca w osłupienie. Jak w soczewce pokazuje bowiem sposób myślenia i filozofię działania obozu władzy. Syndrom otoczonej twierdzy: obcy i wrogowie. Co nie tylko i wyłącznie nasze, to złe i niebezpieczne. Kto myśli inaczej, ten zły. Tropimy spiski, a czym bardziej ich nie ma, to znaczy, że tym lepiej są ukryte. Ten sposób myślenia, charakterystyczny dla PiS, wszyscy znamy. I ćwiczymy po raz kolejny. Szkoda, że tym razem w dziedzinie kultury i w Tarnowie. Gdzie kultura, a gdzie cele polityczne?! W nutach jazzowych? Jazz już był w Polsce muzyką zakazaną. Nie wracajmy do tych czasów. Na celuloidowej taśmie? Filmy leżały już lata na półkach cenzorów. Nie wracajmy do tych czasów!

Jak na tę sytuację zareaguje miasto? Co postanowi Rada Miejska? Komisja Kultury? To sytuacja próby, w której można pokazać, że liczy się dobro miasta i mieszkańców. Że niezależnie od podziałów politycznych i głębokich różnic, razem można i trzeba walczyć o Tarnów. Tylko trzeba chcieć. Ciągle mam nadzieję, że tak się stanie. Apeluję!

Jestem gotowa do pomocy w każdej chwili.

Urszula Augustyn

Posłanka na Sejm RP
facebook