Ministerstwo Edukacji Narodowej chce, by od września dzieci ze szczególnymi potrzebami edukacyjnymi uczyły się tylko w domu, a nie w szkole! To kolejna skandaliczna decyzja tego rządu uderzająca w niepełnosprawnych. Bulwersuje to tym bardziej, że sprawa dotyczy dzieci.


Skutki działań ministra edukacji będą opłakane. Oznaczają ni mniej ni więcej, jak segregację, wykluczenie, a w konsekwencji wyeliminowanie niepełnosprawnych dzieci ze społeczeństwa. To skazanie dzieci na samotność, wyobcowanie, odrzucenie.

To nic innego, jak cofanie dzieci z niepełnosprawnością w mroczne czasy PRL.

To kolejny przykład dzielenia społeczeństwa, w czym rząd PiS celuje.


niepełnosprawni


Projekt rozporządzenia wzbudził protesty nie tylko rodziców i nauczycieli, ale także wszystkich Polaków nie pozbawionych empatii i elementarnego poczucia przyzwoitości.

Pamiętajmy! Każde dziecko ma prawo do systematycznych kontaktów z rówieśnikami, bo to służy jego harmonijnemu rozwojowi. I to jest oczywiste dla każdego. Każdego, ale nie obecnie rządzących.

W projekcie zaproponowano jedynie kontakty sporadyczne, okazjonalne. Pozbawianie dziecka stałych kontaktów z rówieśnikami jest dla niego krzywdzące. Jest rażącym przejawem dyskryminacji. 

Minister nie może decydować o tym, czy dziecko powinno odbierać edukacje w domu czy w szkole. Dotychczas dyrektor szkoły, nauczyciel i rodzice, po uzyskaniu orzeczenia z poradni uzgadniali sposób i miejsce realizowania obowiązku edukacyjnego. Było to rozwiązanie elastyczne, optymalnie odpowiadające na potrzeby uczniów i oczekiwania rodziców. 

Najskuteczniejszą formą integracji jest wspólne przebywanie, w myśl zasady: razem wzrastamy, lepiej rozumiemy się w przyszłości jako dorośli. 

Pytam:  dlaczego postanowiliście Państwo izolować w domach dzieci, które potrzebują Waszego wsparcia? Dlaczego organizujecie kolejne problemy rodzicom? Czy za ew. nadużywanie nauczania indywidualnego do rozwiązywania problemów wychowawczych - jak czytamy w opinii MEN - muszą zapłacić najbardziej pokrzywdzeni przez los? 

Mam nadzieję, że Ministerstwo zrewiduje swoje stanowisko, lepiej wykorzysta nauczycieli wspomagających i przywróci dotychczasowe rozwiązania dla dobra uczniów. 
Urszula Augustyn
posłanka na Sejm RP
facebook