Nagrody Wstydu - Urszula Augustyn Posłanka na Sejm RP
29872413 1657435374333375 5360663873335585431 o


Te nagrody, które była premierka Szydło przyznała sobie i swoim ministrom to po prostu ŚWIŃSTWO. Ja wiem, język polityki, trzeba ważyć słowa… Wiem. Ale wiem też, że są momenty, kiedy rzeczy trzeba nazywać po imieniu. Zło to zło, kłamstwo to kłamstwo, oszustwo to oszustwo – nie szukajmy tanich i efektownych eufemizmów, mówmy jak jest. Bo tam, gdzie używa się mansardowego języka, tam relatywizuje się zło.

Ilekroć myślę o PiS, kłamstwach i obłudzie tej partii, o takich sytuacjach, jak ta z nagrodami, zastanawiam się: Jak nisko można jeszcze upaść? Gdzie są granice ludzkiej przyzwoitości? Jak długo można tak bezczelnie kłamać? W imię czego tak protekcjonalnie traktuje się ludzi?

Takie są przecież ostatnie fakty: rządzący przyznali sobie podwyżki często po 40-50% w formie nagród. To masa pieniędzy, średnio po 7 tys. zł. miesięcznie. Dodajmy: naszych pieniędzy, bo przecież rząd jako taki pieniędzy nie ma.  Dokładnie w tym samym czasie zabrakło na podwyżki dla nauczycieli, pielęgniarek czy młodych lekarzy…  

Jest tu jeszcze jeden aspekt. Nagroda to docenienie czyjegoś wysiłku, dobrej pracy, efektów tej pracy. Tymczasem rząd PiS i przystawek to galeria nieudaczników, którzy kompromitują Polskę sprowadzając do roli peryferyjnego kraju, skłóconego z wszystkimi, kim tylko można. Nagrody?! Za co? Niestety z PiS nie da się rozmawiać, dyskusja jest bezprzedmiotowa. To, jak w tym starym dowcipie: nie dyskutuj z idiotami, bo sprowadzą cię do swojego poziomu i pokonają doświadczeniem. Z tym, że to niestety, nie jest śmieszne, bowiem dotyczy nas wszystkich. Przyszłości naszego kraju.

Gdyby mierzyć poziom moralności, etyki i uczuciowości – PiS od dawna byłby na dole skali. Brak skrupułów, chciwość, chowanie się za sloganami o patriotyzmie i narodzie; gombrowiczowskie gęby pełne nadętych frazesów. Oto PiS.

Nie wiem, co gorsze: czy to, że dali sobie te pieniądze czy to, jak uparcie bronią tej decyzji? Zresztą to akurat najmniej ważne. Bowiem nie chodzi tu tylko o te nagrody, ale o bezczelne wyciąganie kasy skąd się da i transferowanie jej „swoim”. To dzieje się ciągle, odkąd sięgnęli po władzę.

Został jeszcze wolny samorząd. Właściwie ostatni bastion wolności w Polsce. Brońmy go w najbliższych wyborach. Gdyby PiS wygrał, to skok na samorządową kasę stałby się faktem. Będziemy wtedy mogli sobie popatrzeć, jak publiczne pieniądze znikają w kieszeniach partyjnych działaczy, ich rodzin i „znajomych królika” w postaci różnych „nagród”. Nie łudźmy się, że byłoby inaczej – prominenci obsypani kasą w Warszawie już instruują lokalnych działaczy, jak przyssać się do samorządowej kasy. Ale czy im to się uda, zależy tylko od nas, naszych wyborczych decyzji.

ps.
Dziś (12.04.18) w Sejmie odbywa się debata o nagrodach wstydu PiS:

"ZA MISTRZOSTWO ŚWIATA W KŁAMSTWIE Z UŚMIECHEM" tak można by uzasadnić olbrzymie nagrody jaka odebrała minister Anna Zalewska. Przytuliła 70 tysięcy złotych, podczas gdy dla nauczycieli przygotowała stówkę podwyżki.

facebook